piątek, 28 marca 2014

ArtWorld #2: Uchwycić chwilę...

Człowiek od zawsze zafascynowany był chwilą. Od wieków chciał jakoś tą chwilę uchwycić, zatrzymać czas i utrwalić moment w jak najbardziej realistyczny sposób.



Od zarania dziejów ten cel przyświecał ludziom, choćby w postaci pradawnych malowideł w jaskiniach. Oczywiście, daleko było im do doskonałości; człowiek jednak nigdy nie zadowala się przeciętnością, toteż kolejne wieki przynosiły gwałtowny rozwój w tej materii.

Ogromną zmianę przyniosły starożytna Grecja i Rzym, gdzie z niebywałą i do dziś podziwianą precyzją oddawano atmosferę momentu, i to w bardzo przekonywujący sposób. W tamtejszych rzeźbach można dostrzec niezwykłą dbałość o szczegóły i fascynację perfekcją. Głównym motywem twórczości była mitologia - początkowo statyczne postaci bogów, z czasem zaczęły powstawać patetyczne, dramatyczne sceny bitew, emanujące ruchem i dynamizmem.



Wraz z nadejściem średniowiecza zmienił się stosunek do sztuki i człowieka. Teraz rzeźba i malarstwo nie miały zadziwiać i wyrażać piękna ludzkiego, a raczej ukazywać jego słabość i zarazem wielkość Boga. Postacie w malarstwie gotyckim mają nienaturalne, wydłużone proporcje, z kolei romańskie rzeźby są mało realistyczne, przedstawieni ludzie są jakby karłowaci. Gotyk znany jest jako "styl piękny", gdyż bardziej kładziono nacisk na dbałość o piękno, niż realizm.



Renesans to niewątpliwie powrót do antycznych źródeł, czyli znowu pojawiają się liczne realistyczne rzeźby (to wtedy działał Michał Anioł, którego "Dawida" zna chyba każdy). Z tego okresu zachowało się już o wiele więcej obrazów i są to pierwsze wieki, gdzie malarstwo było naprawdę wiarygodne i oddające realia.



Barok znany jest jako epoka niepokoju, chaosu, dynamizmu. Rzeźba tej epoki w bardzo wyraźny sposób dba o uchwycenie chwili, co widać przede wszystkim w dziełach Giovanniego Lorenza Berniniego. Niemniej dynamiczne było malarstwo (np. słynne "rubensowskie kształty").




Klasycyzm był kolejną epoką bezpośrednio nawiązującą do starożytności. Idealnym przykładem jest "Wolter" Jeana-Antoina Houdona - wygląda, jakby rzeczywiście był żywym człowiekiem, a wrażenie potęgują realistyczne szaty i niezwykła dbałość o szczegóły. W malarstwie podobnie dążono do doskonałości w ukazaniu realizmu chwili.


Wszystko diametralnie zmieniło się w XIX wieku, wraz z wynalezieniem fotografii. Ówcześni malarze zdali sobie sprawę, że nie ma sensu ukazywać na płótnie konkretnej sceny czy postaci, skoro to samo może zrobić aparat w ułamku sekundy. Stopniowo zaczęto odchodzić od malarstwa realistycznego, eksperymentując z formą dzieł. Tak powstały liczne kierunki, jak np. symbolizm, pointylizm (metoda nakładania pojedynczych punktów), impresjonizm (o bardzo dynamicznej, nieco niestarannej formie).


O ile w XIX w. część artystów wciąż uprawiała malarstwo realistyczne czy historyczne, o tyle w wieku XX całkowicie z tym zerwano. Od tamtej chwili obrazy miały być swobodną, subiektywną wypowiedzią artysty, nieograniczoną żadnymi kanonami. To okres działalności Picassa (który reprezentował kubizm) czy Salvadora Dali, kiedy powstawały liczne abstrakcje czy wizje przyszłości.


Osobiście jak najbardziej podzielam zdanie, że malarstwo już nie służy do odzwierciedlania rzeczywistości, gdyż to zadanie całkowicie przejęła fotografia. Malarstwo powinno wyrażać emocje, choć - przyznaję - często dla odbiorcy współczesne obrazy są dziwne i niezrozumiałe. Ja chyba najbardziej cenię sobie malarstwo będące połączeniem tajemniczej, futurystycznej wizji i realistycznego jej ukazania, lub wręcz przeciwnie - znanego wszystkim motywu i ciekawej formy. Typowe abstrakcje do mnie zazwyczaj nie przemawiają, choć sam lubię w ten sposób wyrażać siebie - zdarza się, że rysuję jakieś abstrakcyjne, ale i symboliczne szkice, co jest wspaniałym sposobem na "artystyczne wyżycie się", jak to nazywam. Jest mi wtedy też łatwiej zrozumieć twórców tego kierunku, bo zdaję sobie sprawę, że malowanie to przede wszystkim wyrażanie swoich emocji.
Poniżej kilka obrazów, które w jakiś sposób do mnie przemówiły (wybaczcie, ale nie mam czasu na umieszczanie przy każdym artysty i tytułu, gdyby ktoś był bardzo tym zainteresowany, niech pisze w komentarzu).







Jeśli chodzi o fotografię, to jest to dział na tyle obszerny, że postanowiłem szerzej go opisać w kolejnym poście, może wraz z mini kompendium na ten temat. Dziękuję za uwagę i do następnego razu :)





Stories by Sandra #1 The Love Story





Nawet jeśli się trochę skarżę-mówiło serce-to tylko dlatego, ze jestem sercem człowieka, a ono tak ma. Obawia się sięgnąć po swoje marzenia, ponieważ wydaje mu się, ze to jest nierealne. My serca umieramy na samą myśl o związkach, które nie miały przyszlosci, o chwilach, które mogły być takie piękne, lecz nie są, o skarbach, które mogły być odkryte, a są zamknięte. Gdy tak się dzieje, zawsze na koniec przeżywamy straszne męki.


 Uwielbiam, kiedy odkrywam w sobie naturę małego dziecka, które ciągle by się bawiło i nie przestawało, nawet gdyby było zmęczone.


 Sądze, ze po pewnym czasie orientujemy się, ze osoba, którą do tej pory traktowaliśmy jak powietrze jest nam coraz blizsza, wazniejsza i z kazdym kolejnym dniem potrzebujemy zamienić z nią kilka słów i zobaczyć jej uśmiech. Chcemy poczuć bliskość tej osoby.


Miłość jest zawsze nowa. Nie wazne, czy zakochujemy sie dwa razy czy pietnascie. Za kazdym razem to jest dla nas coś innego. Miłość moze nas pogrążyć w ogniu piekieł, albo zabrać ze sobą do bram raju-zawsze nas gdzieś poprowadzi. Czy chcemy czy nie to i tak musimy się z tym pogodzić, poniewaz ona jest zrodlem naszego istnienia. Milosci trzeba szukać wszędzie. Nawet jesli to trwa pare godzin, miesięcy czy lat. Zapamiętajcie sobie, ze gdy wyruszamy na poszukiwanie miłości-ona zawsze wyjdzie nam na przeciw.


 Milosc jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię i poddajesz się całkowicie innemu uczuciu. Następnego dnia chcesz więcej. Nawet jesli nie wpadłeś jeszcze w nałóg, to poczułeś jej smak i wierzysz, ze będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie parę minut, a zapominasz o niej na wiele godzin. Pozniej powoli się do niej przyzwyczajasz i stajesz się całkowicie zalezny. Wtedy myslisz o niej wiele godzin, a zapominasz na pare minut.  Gdy nie ma jej w poblizu wszystko nagle przestaje byc takie latwe. Czujesz w środku to, co narkomani, którzy są na głodzie. Oni kradną i ponizają się, by zdobyć to, czego tak bardzo pragną. A Ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość.


 Angelika świętowała zakończenie liceum, gdy do klubu wszedł Bartek ze swoimi znajomymi. Dziewczyna starała się nie zwracać na niego uwagi, lecz nie mogla o nim zapomnieć. Próbowała robić wszystko, byleby o nim nie myśleć. Niestety to nie skutkowało. Zaczęła więc pić. Piła coraz więcej i więcej. Jakaś grupa ludzi siadła przy jej stoliku i zaczęli się wspólnie wygłupiać. Zapowiadało się bardzo dobrze. Ktoś nawet przyniósł grę na picie, która bardzo ich uzalezniła.Gdy skończyli w nią grac pijana Angelika poszła na parkiet. Po pewnym czasie dołączyl do niej jakiś chłopak. Czuła jego usta na swojej szyi, ale nie przeszkadzało jej to. Była zbyt pijana, by się sprzeciwiać. Alkohol coraz bardziej buzował w jej głowie i zaczęła kleić się do chłopaka i pozwalać mu na coś więcej. W pewnej chwili ktos do nich podszedl, uderzyl chlopaka w twarz i wyprowadził Angelikę z pomieszczenia.


 -Nigdy więcej nie pozwolę, żeby ktoś dotykał tego, co jest dla mnie najwazniejsze- powiedział Bartek biorąc dziewczynę na ręce po czym zaprowadził ją do swojego domu

niedziela, 23 marca 2014

Mystery K / Tajemnica K - Rozdział #1 Zaginiona Kate ( Część 3 ) ~ Bizzle

Sprawy zaczęły wymykać się im spod kontroli, chociaż na początku myśleli że ktoś robi sobie z nich jaja, teraz wydawało im się to bardziej niebezpieczne. Policja patrolowała najbliższe ulice przez parę dni, na jakiś czas sms'y od K ucichły. Rodzina Alex była jednak wciąż poddenerwowana, bojąc się o swoją córkę. Nie zamierzali jednak opuszczać nowego domu, z powodu jakiegoś głupiego wybryku.

Tydzień później

- Hej mamo, co dziś na śniadanie? - Zapytała zaspanym głosem Ann 
- Muszę dzisiaj wcześniej wyjść do pracy, musisz sobie sama zrobić śniadanie, ale nie martw się zaraz przyjdzie Rebecca.
- A no tak umówiłam się z nią dzisiaj, zapomniałam. A ty skąd o tym wiesz?
- Zadzwoniła, na domowy bo nie odbierałaś komórki.
- Aha, no dobra to pa mamo.
- Pa, trzymaj się, będę o 18.
- Okey.

- Hey, Rebecca tak ? - Zapytała Alex, która właśnie siedziała na ławce przed swoim domem.
- Tak, cześć. Coś się stało?
- Nie, tylko chciałam zapytać em. Wiesz może czy Jason ma kogoś na oku?
- Nie raczej nie, od zaginięcia Kate...
- Byli ze sobą?
- Nie, ale blisko siebie, czasem czuje że jemu mówiła i przebywała więcej czasu niż z nami. 
- Aha, rozumiem.
- No, ja muszę już lecieć umówiłam się z Ann, pogadamy później.
- To na razie.

W tym czasie Sam wracała taksówką z centrum, w którym była na zakupach, nagle na skrzyżowaniu jej uwagę przykuła jakaś dziewczyna. 
- Danielle? - Krzyknęła. 
Dziewczyna obróciła się gwałtownie, to była ona.
- Proszę się zatrzymać. - Powiedziała do taksówkarza, po czym otworzyła drzwi samochodu i zaprosiła Danielle do środka.
- Już możemy jechać. 
- Co tu robisz ? - Odwracając wzrok na szybę auta zapytała Sam.
- Byłam na korcie z Jessicą. - Z szerokim uśmiechem na twarzy odparła Danielle.
- Od kiedy twoja siostra gra w tenisa? - Zapytała żartem.
- Właśnie o to chodzi, że nie gra, nawet nie potrafi to Arthur ją zaprosił na kort.
- A ten jej nowy chłopak ? Kim on jest lekarzem? - Zapytała z zaciekawieniem.
- Nie to Jake, ten jest prawnikiem. 
- Właśnie czemu ona rozstała się z Jakiem on był taki przystojny! - Odrzekła wręcz z wyrzutem i niezrozumieniem.
- My.. zaczęła nieśmiało Danielle
- Co wy?
- On mnie pocałował. - Odparła szybko z nadzieją, że dziewczyna jej nie zrozumie.
- Jak to? 
- A ja odwzajemniłam mu pocałunkiem, bo wiesz... on od zawsze mi się podobał.
- Ahh Danielle. - Zaśmiała się, mocno ją przytulając.

Po domu Sumer'ów rozległo się pukanie do drzwi.
- Wejdź. - Powiedziała Ann
Rebecca podeszła do kuchennego blatu i położyła na nim torebkę pytając:
- To co robimy?
- Jajecznicę. - Odrzekła dziewczyna.
- Hah ale nie o to mi chodzi.. nie jadłaś śniadania?
- A wyglądam na głodną?
- W sumie to tak.
- To nie jadłam.
Dziewczyny zrobiły jajecznicę, stłukły przy tym jedno jajko. Następnie obie ją zjadły i wyszły z domu. Widok był równie zaskakujący co wiadomość od K.
- Ona wróciła!? - Rebecca stanęła jak wryta.
- Czzy too? - Wyjąkała Ann.
Po czym jednogłośnie powiedziały:
- Amy!
- Cześć dziewczyny, co u Kate? - Zapytała ironicznie, po czym odeszła.

Po godzinie cała 5-tka spotkała się w szopie, po czym zaczęli rozmawiać.
- To co się stało dziewczyny? - Zapytał Jason.
- Amy wróciła! - Powiedziała Rebecca.
- Jak to! Nic jej nie jest? Już jest zdrowa? - Odrzekła przerażona Sam.
- Widziałam tylko, ze ma nogę w gipsie, szła z laską. - Wtrąciła Ann.
- Zapytała jeszcze " co tam u Kate " - Dodała Rebecca
- Ale przecież... Nikt nie wie co się stało tamtej nocy ! - Odparł Jason.
- Oprócz nas. Powiedziała zdenerwowana Danielle. - Po czym dodała:
- Pamiętacie?

Wszyscy cofnęli się pamięcią do nocy w, której wszystko się wydarzyło.
6-tka przyjaciół siedziała w pokoju Danielle, rozmawiając i śmiejąc się. Ann kręciła sobie włosy, Rebecca malowała paznokcie. Kate leżała na nogach Jasona czytając magazyn modowy, a on sam rozmawiał z Danielle o wypracowaniu na Angielski, które Sam właśnie starała się dokończyć. Każdy był zajęty, ale wszystkich zerwał nagły huk za oknem. Ann otworzyła okno, koło którego stała i wtedy zobaczyli leżącego na ziemi chłopaka, z rozbitym aparatem u boku. To był Ben, mieszkał w domu obok Danielle, szybko podbiegła do niego Amy, jego siostra. I zaczęli uciekać w stronę bramy wjazdowej. Kate krzyknęła:
- Robili nam zdjęcia! Musimy odzyskać aparat! Ben jest jakimś cholernym pedofilem... Szybko!
Wtedy wszyscy zaczęli ich ścigać.
- Stójcie tchórze! - Wywrzeszczała Kate.
Jason Biegł za Benem, reszta dziewczyn została z tyłu. Nagle Kate zauważyła, ze to Amy ma aparat, pobiegła za nią. Gdy ją dogoniła zaczęły się szarpać, było ciemno, po chwili zza rogu, zajechał szybko samochód, Kate popchnęła Amy na ulicę, po czym Auto ją potrąciło. Kierowca uciekł, dziewczyna leżała zakrwawiona na ulicy. Ann zadzwoniła na pogotowie i wszyscy uciekli z miejsca zdarzenia. Po paru dniach kiedy się ocknęła nic nie pamiętała, tylko to, że szarpała się z Kate i zobaczyła wielkie światło zmierzające w jej kierunku. Nie wiedziała, ze to Kate była winna wypadkowi, po jakimś czasie okazało się że ma uszkodzony kręgosłup i trafiła na wózek inwalidzki. Dodatkowo miała połamane dwa żebra, prawą rękę, skręconą kostkę, oraz wiele ubić. Policja zaczęła szukać sprawcy wypadku, a kierowca się nie odnalazł.

- Ale jak to możliwe!? Przypomniała sobie? W ogóle jak to się stało, że ona już nie jest na wózku? - Odparł wzburzony Jason.
- A jeśli ona nas oskarży? Będzie chciała się na nas zemścić! - Z przerażeniem powiedziała Sam.
- Nie ma na nas żadnego haka, to Kate wepchnęła ją pod samochód. Nie może nam nic zarzucić. - Spoglądając na przestraszoną Sam dodała Danielle.

Po pewnym czasie zdali sobie sprawę, że zrobiło się stosunkowo późno, opuścili szopę i odjechali do domów. Rodzice Danielle byli za miastem, więc poszła nocować do Ann. Natomiast Sam trafiła do domu Rebeccy, z którą uczyła się do testu z Biologii, co było dla niej zaskakujące bo był to dopiero drugi tydzień szkoły. Jason umówił się Alex na kolację w  pobliskiej knajpie, żeby porozmawiać i lepiej się poznać.
Wszyscy miło i przede wszystkim spokojnie spędzili wieczór i noc. Nastał dzień kolejny, cała piątka stała już w szkolnym korytarzu, rozmawiając i wyjmując rzeczy ze swoich szafek. Po chwili za ich plecami przeszła dobrze znana im postać, po czym zaczęli wzburzoną konwersację:
- Kiedy ona wróciła do szkoły? - Donośnym tonem odparła Rebecca
- Amy chyba naprawdę jest już zdrowa, tylko jak to się stało? - Wtrąciła Sam.
- To prawie nie możliwe, żeby po czymś takim być w tak dobrym stanie, że ona ma jeszcze siłę się uśmiechać! - Pół tonem krzyknęła Danielle.

Cała sytuacja wydała im się dziwna, chcieli dowiedzieć się czegoś więcej. Po szkole wybrali się do parku, żeby to przemyśleć. W tym czasie u Alex trwała budowa altany i równano pod nią teren. Wtedy wszyscy usłyszeli okropny dźwięk sms'a.
- Nie kopcie za głęboko, bo się wkopiecie. Miłego dnia suki ~ K
Starali się zrozumieć treść wiadomości, przez para naście minut, niestety rozmyślanie przerwał dźwięk kolejnego sms'a tym razem tylko do Jasona.

- Przyjdzie szybko do mojego domu, to ważne! - Alex
Kiedy byli już na miejscu, ujrzeli radiowóz i karetkę. Szybko podbiegli do dziewczyny i zapytali się co się stało?
- Znaleźli ciało. - Odpowiedziała.
- Czyje ciało? - Spytała zdenerwowana Ann
- Kate Benson. Tak mi przykro. - Odparła.

Byli załamani, dziewczyny się rozpłakały. To była Kate, została zakopana w swoim ogrodzie, karetka zawiozła ciało do kostnicy. Teraz byli już pewni, że to nie ona wysyła sms'y ale to i tak nie zostawiało im żadnej odpowiedzi. Byli przerażeni, ponieważ doszło do morderstwa, to nie było już zwykłe zaginięcie ale zbrodnia. Tej nocy wszyscy postanowili spać u Danielle, żeby się nie rozdzielać.

Rankiem we wszystkich gazetach widniały nagłówki:
" Kate Benson - zaginiona dziewczyna znaleziona martwa " " Zamordowana Kate Benson " i wiele innych. Ta cała sytuacja bardzo wszystkich przytłaczała. Zdawali sobie również sprawę z tego że morderca jest na wolności i może to być każdy. W szkole się nie rozdzielali, rodzina Alex była bardzo roztrzęsiona, w końcu od przeprowadzki spotykały ją same złe rzeczy. A teraz jeszcze ciało zaginionej dziewczyny w ogrodzie. Przyjaciele nie dopuszczali do siebie myśli, ze to naprawdę mogłaby być Kate, sądzili nawet, że może to być ktoś inny a ona nadal żyje. Wyniki autopsji miały przyjść dopiero następnego dnia, w tym czasie wszystko mogło się wydarzyć.

Po szkole udali się do Ann i siedzieli na podwórku, dołączyła do nich Alex ponieważ nie chciała siedzieć w tamtym domu, Jason zaproponował ,że może ją przenocować przez parę dni aż sprawa ucichnie. Mięli nadzieje, że po tym wszystkim K się już nie odezwie. Jednak byli w błędzie po paru minutach ciszy, usłyszeli dźwięk sms'ów. Przeczytali wiadomość razem:
- Spokojnie nie zniknę tak szybko jak myślicie, nie martwicie się o mnie jestem w cudownym stanie. Na waszym miejscu trzeba byłoby się martwić o was samych, ta sytuacja może źle się na was odbić, szczególnie kiedy będziecie wpychać nosy w nie swoje sprawy głupie suki ~ K


sobota, 22 marca 2014

MyWorld #1: Sens Życia

Długo zastanawiałem się nad tematem moich pierwszych Przemyśleń. Ostatecznie wziąłem na warsztat coś bardzo ogólnego i oklepanego, a zarazem niezmiernie trudnego i wciąż niezgłębionego. Sens życia.


Przez wieki rozmyślania o tym problemie były prezentowane w najróżniejszych wydaniach i całkowicie odmiennych spojrzeniach. Jednak nie zamierzam przytaczać tutaj przykładów z każdej epoki, bo to nie ma najmniejszego sensu z licznych powodów. Nie będę Was zamęczał cytatami (chociaż kilka dać muszę) i szkołami filozoficznymi, ale raczej zaprezentuję własną wizję.

Na pytanie o sens życia wierzący odpowie: wieczne zbawienie, artysta: sztuka, wiele osób wskaże zapewne miłość, może karierę, a totalny pesymista (a raczej ktoś popadający w depresję) nie widzi w życiu żadnego sensu. Jakie jest moje zdanie? Szczerze mówiąc, tkwi we mnie po trochu coś z każdej z powyższych postaw, a zapewne i dużo więcej.

W tym miejscu koniecznie muszę z Wami podzielić się pewnym cytatem, który w dużej mierze wyraża moje własne poglądy, czy raczej niepewność. Słowa są autorstwa Koheleta, a brzmią one: "Skąd wiadomo, czy tchnienie istot ludzkich wznosi się do góry, a tchnienie zwierząt na dół, do ziemi? W ten sposób zrozumiałem, że nie ma nic lepszego dla człowieka niż radość ze swoich dzieł. To jego cząstka, którą powinien się zadowolić. Bo któż go zaprowadzi tam, skąd mógłby zobaczyć, co będzie po nim?" (Koh 3, 21n). Polecam całą księgę Koheleta, która w dość ciekawy, często bezpośredni sposób opisuje ludzkie życie. Ja jednak póki co skupię się na tym fragmencie. Mamy tu po pierwsze wątpliwość w życie wieczne. To bardzo trudny temat, który chyba pojawia się w głowie każdego: co będzie potem? Jako katolik staram się wierzyć w życie wieczne, jednak rzeczą ludzką jest zwątpienie. Czasami, podobnie jak Kohelet, zastanawiam się: a co, jeśli po śmierci nic nie ma? Żadnych wspomnień, żadnej świadomości, nawet snów czy złudzenia czegokolwiek? Jest to okropna wizja i zawsze doprowadza mnie do wniosku: jeśli tak rzeczywiście jest, to po co w ogóle istnieje życie? Równie dobrze można by zdetonować kilkaset bomb atomowych na całej Ziemi, wszyscy w ciągu ułamka sekundy straciliby życie, a nie byłoby nawet nikogo do wyciągania konsekwencji czy choćby podziwiania naszego dorobku. Jednak wtedy odzywa się pozytywny głos i nutka wiary i nadziei. Tak, możecie mnie wyśmiewać, ale przyznaję się, że mimo wszystko jestem człowiekiem wierzącym, a przynajmniej staram się być. Nie tylko ze strachu czy obowiązku, ale czegoś o wiele głębszego - jednak nie czas teraz na tłumaczenie tego zagadnienia.
Jak powiedział kiedyś genialny reżyser, Krzysztof Kieślowski: "Czy przyszły świat istnieje? Myślę, że to jest piękna tajemnica, której nigdy nie wyjaśnimy. I bardzo dobrze, żeby ona została tajemnicą". No właśnie, bo gdybyśmy mieli 100-procentową pewność, że przyszłego życia nie ma, to po co żyć? A jeśli całkowitą świadomość, że takowe istnieje, to na co byłaby wiara?
W tej kwestii mam jeszcze jedno spostrzeżenie. Zgodnie ze słowami Koheleta i Kieślowskiego oraz naturalnej koleją rzeczy, nikt nie wie, czy po śmierci coś jest, nikt nie może tego udowodnić. Jednak zwykły rozsądek i logika nakazują dobre życie: bowiem jeśli zbawienie istnieje, masz wtedy na nie szanse. Jeśli natomiast nie istnieje, to na pewno mi wtedy nie powiesz: "Haha, miałem rację". A poza tym warto być dobrym człowiekiem choćby po to, aby czynić ten świat lepszym.

Ale skończmy już ze sprawami teologii. Czuję, że za bardzo się rozpisałem, a jeszcze tyle przede mną... Przejdźmy zatem do kolejnej części cytatu z Koheleta, związanego z "ludzkimi dziełami". W tym momencie odzywa się moja artystyczna dusza, bo te słowa rozumiem jako opis sztuki, czy ogólnie kultury. Jest to dla mnie bardzo ważne (odsyłam do serii ArtWorld) i uważam, że - pomijając już całkowicie życie pozagrobowe - szeroko pojęte dziedzictwo to główny sens ludzkości. W czym zachowa się nasza pamięć, jeśli nie w naszych dziełach? Do dziś pamiętamy o wielkich artystach czy naukowcach, a o ich wielkości świadczy wielkość ich dzieł. Życie wieczne można pojmować także jako pamięć wśród kolejnych pokoleń, zatroszczmy się zatem o to, aby pamiętano o nas. Twórzmy coś, albo po prostu żyjmy dobrze, solidnie wykonujmy swoje obowiązki, aby inni nas cenili i szanowali. "Dni szczęśliwego życia są policzone, dobre imię pozostanie na wieki" (Syr 41, 13).

Jednak chyba głównym celem życia wszystkich (no, może prawie wszystkich) ludzi jest szczęście. Nic z kolei tak nie uszczęśliwia, jak relacje międzyludzkie. Miłość, przyjaźń, wsparcie, pomoc innych osób, to coś, co daje prawdziwe, długotrwałe i głębokie szczęście. Każdy doznaje miłości, najpierw rodzicielskiej, a później tej w najbardziej powszechnym rozumowaniu. Dla niektórych jedynym celem jest życie u boku ukochanej osoby, inni niestety nie mogą tego zaznać. Wszystkich nas łączy jednak pragnienie i zdolność do miłości. Na drugim planie stoją wszelakie przyjemności i zainteresowania, które również są niezmiernie ważne w kreowaniu szczęśliwego życia. Warto nauczyć się czerpać radość z drobnych przyjemności, aby utrzymać uśmiech na naszych twarzach. Nie przejmujmy się opinią innych, róbmy to, co lubimy i spełniajmy nasze pasje. Życie jest takie krótkie, naprawdę wspaniale jest korzystać z niego poprzez czerpanie z niego radości.


Zatem podsumujmy. Według mnie głównym celem i sensem egzystencji są: dobro i codzienna solidność; tworzenie czegoś, co ułatwi lub uprzyjemni życie innym; wreszcie szeroko pojęte szczęście, od drobnych przyjemności po miłość i uczucie spełnienia. Oczywiście nie uważam, że wyczerpałem temat, raczej tylko go musnąłem, ale i tak mam obawy co do nadmiernej objętości moich tekstów. Żegnam się więc z Wami,  dziękuję wszystkim, którzy wytrwali do końca mojego filozoficznego wywyodu, a na zakończenie życzę powodzenia w odnalezienia swojego celu w życiu :)
Do następnego razu.


piątek, 21 marca 2014

Splątana myślami #2 Net Lif@

Witajcie ponownie! Długo myślałam, o czym mam napisać. Stwierdziłam więc, że napiszę o życiu w internecie.
Moim zdaniem WIĘKSZOŚĆ "fejmów" uważa się za lepszych od innych, tylko dlatego, ze mają więcej lajków.
Oczywiście wszyscy, dobrze wiemy, ze lajki to nie wszystko, prawda? To nie zmieni Waszego życia, ani nic. Jak to mówią lajki to tylko liczba, nie? ;D
Kolejna rzeczy, jaka mnie denerwuje, to te obrazki, co ludzie wstawiają typu "Każda kobieta jest piękna na swój sposób" itp, a tak w realu to, gdy zobaczą np otyłą osobę, od razu wyzywają od świń czy coś w tym rodzaju.
Przecież to jest chore. Tak jakby to były całkowicie 2 inne osoby. W internecie człowiek potrafi wszystko zrobić dla lajków.
Na co komu ta cała "popularność" w internecie? Przecież to nic nie daje..
Ci ludzie już nie mają co robić, tylko całe dnie spędzać na asku, nabijając sobie coraz to więcej lajków.
 Ta sytuacja pasuje mi do tego obrazka:
Jak już wspominałam nie wszystkich osób to się tyczy. Niektórzy naprawdę sobie zasłuzyli na te lajki, bo mają mądre odpowiedzi i ludzie to doceniają ;)
Chciałabym jeszcze poruszyć temat o internetowym życiu. Dla większości ludzi internet staje się drugim domem. Większość osób woli poznać ludzi przez internet i mieć z nimi blizsze kontakty niz z rodziną.
Bardziej ufają obcym ludziom, niz przyjaciołom. Myślą, ze mogą im się wyżalić, a na realnych przyjaciół nie mają co liczyć.
Przejmują się tez internetowymi hejtami. Z jednego małego hejta potrafią sobie zrobić naprawdę ogromną krzywdę.
Nie da się im wytłumaczyć, ze nie powinni się przejmować hejtami. Wszystko biorą na powaznie. Im bardziej na powaznie wszystko bierzesz, tym słabsza Ci się psychika robi.
Teraz podejmę nieco trudniejszy temat. Mianowicie internetowe związki.
Ludzie dzielą się m.in na tych co w nie wierzą i na tych co nie wierzą.
Dużo osób hejtuje takich ludzi, co są w związku na odległość. Nie wiem dlaczego. Przecież tacy ludzie też mogą być szczęśliwi, prawda? Mają mocniejsze nerwy, psychikę i to umacnia bardziej ich związek. :)
To tyle jeśli chodzi o ten temat.
Do kolejnego postu ;)




czwartek, 20 marca 2014

What Things Charles? #1 O akceptacji i docenianiu siebie.

Hejka :D Jak widać, lub nie to pierwszy temat moich przemyśleń ;) Dziś chcę przedstawić wam akceptacje ludzi i docenianie samego siebie jak wskazuje tytuł. To do rzeczy:
Ten post nie jest przeznaczony dla wszystkich. Jest on kierowany glównie do osób z niską, lub bardzo niską saooceną. Wszyscy bardzo dobrze wiemy, ze żyjemy w okropnych czasach, gdzie nietolerancja czeka na nas praktycznie na każdym kroku. Wystarczy, że tylko trochę będziemy różnić się od ludzi w, których otoczeniu żyjemy, a oni już znajdą powód do tego by zacząć mieszać nas z błotem. Dobrze wiem jak to jest,  moja przygoda z tym, że tak to nazwę " wybrykiem natury " zaczęła się 7 lat temu. Kiedy się przeprowadziłem, na początku wszystko wydawało się spoko, nowi znajomi tak dalej. Nie zapominajmy że patrzyłem na świat oczami siedmioletniego dziecka :P Sielanka po połowie roku zaczęła się robić z lekka toksyczna, już tlumaczę w jaki sposób. Znajomi  przez to że byłem nowy traktowali mnie gorzej, jakby miejsce gdziezamieszkałem było ich własnością, ich terytorium. Pewnien chłopak zaczął mnie dręczyć, w końcu inni zobaczyli że też mogą, ponieważ kiedyś byłem pacyfistą, w pewnym stopniu nadal jestem, ale kiedy jestem w sytuacji zagrożenia to przecież muszę się bronić, ale raczej unikam przemocy. A więc dalej: W szkole też nie za bardzo mnie lubiono, więc i na osiedli i w szkole miałem koszmar, oczywiście nadal patrząc na to z perspektywy dziecka. Teraz po siedmiu latach nadal jestem dręczony i to już na dużą skalę ^^ Ale teraz już się tym nie przejmuję, mam gdzieś opinię innych i ich bluzganie na mnie. Niestety, dla niektórych dręczenie i brak akceptacji wśród znajomych, to dopiero nowe przeżycie i jest to coś bardzo ciężkiego. Musimy jednak zapamiętać , że złe opinie innych na nasz temat czy też ciągłe prześladowanie, swiadczy o naszej odmienności, co nie znaczy że jesteśmy gorsi. Odmienność to coś a co nie stać naszego społeczeństwa, wszyscy są tacy sami, tak samo nudni i banalni, więc kiedy zauważają, że ktoś jest inny  jest to dla nich po prostu coś chorego i wykraczającego poza ich małą psychikę. Ci ludzie kiedyś zrozumieją to że nie chcą yć tacy jak inni ale do tego potrzeba czasu i dojrzałości. Osoby, które są odmienne, mają po prostu bardziej rozwiniętą psychikę i są bardziej dojrzali. Musimy nauczyć się ignorować naszych "oprawców" bo to zaboli ich najbardziej, kiedy będziemy reagować na odzywki ta osoba będzie wiedziała że jesteśmy słabi i ze obchodzi nas jej zdanie na nasz temat. Nie stwarzajmy im takich pozorów, tylko brnijmy do przodu z głową w górze. Dobra pierwsza częśc już za nami, teraz czas na docenienia siebie:
Niedawno odkryłem, no moze nie odkryłem ale wytłumaczyłem sobie pewne rzeczy i sprawy. Po czym doszedłem do wniosku, że by ktoś mógł mnie pokochać i żebym ja mógł pokochać kogoś, muszę zaakceptować i zacząć doceniać samego siebie, żeby inne osoby nie dostrzegały tylko zakompleksionego chłopaka. Musimy pokazać ludziom co tak naprawdę w nas tkwi by nie oceniali nas po okładce, i odkładali na półkę, niczym niezbyt ciekawą książkę. Każdy z nas jest wartościowy, szkoda że niekiedy trudno nam to powiedzieć o nas samych. Ja mam niską samoocenę, wiem o tym, ale staram się nad sobą pracować i robić wszystko byzaakceptować siebie takiego jakim jestem. Nie zmieniajmy się dla ludzi oni nie są tego warci, zostańmy tacy jacy jesteśmy, bo w głębi naszych dusz jesteśmy dla siebie idealni. Odkrywanie siebie to naprawdę ważna sprawa, to tak jak z próbowaniem nowych rzeczy, jeżeli czegoś nie spróbujesz nie dowiesz się jaki ma smak, czy jest smaczne, czy też gorzkie. Musimy odkrywać siebie kawałek po kawałku, musimy zauważać to co nas interesuje, to co lubimy, a czego nie. To jakie są nasze pozytywy a jakie nasze wady. Bo tylko fragmenty naszej duszy i naszego życia, potrafią złożyć się w jedną całość, bez jednego elementu upadną. W naszym przypadku brakuje odnalezienia w sobie pozytywnych cech, bez nich po pewnym czasie upadniemy i w oczach innych, jak i w naszych staniemy się nikim. To nie jest łatwe, ale uczmy się tego jak chodzenia czy mówienia, kroczek po kroczku, słowo po słowie pomalutku. Tak jak przed tęczą musi padac deszcz, tak przed docenieniem musi być akceptacja. Musimy robić to chronologicznie, by odnaleźć w tym prawdziwy sens. Dla nas nadszedł czas na zmiany, nie jutro, nie za tydzień ie czekaj z tym i zacznij już dziś. Stań przed lustrem i zanij prawić sobie komplementy, zacznij przyglądać się sobie i zacznij odnajdywać w sobie pozytywy, bo pamiętaj tylko małymi kroczkami możesz coś zmienić.

Myślę, że ode mnie to by było już na tyle, mam nadzieję że w jakikolwiek sposób weźmiecie na poważnie moje słowa. Teraz dodam tak jak kiedyś, cytat, obrazek i gifa a wam życzę miłego ( wstawicie tu sobie porę dnia w której to czytacie xD ) I do zobaczenia. Czesć i czołem, jestem padołem :D !

" Zaczynajmy od małych rzeczy, a po pewnym czasie zacznijmy dostrzegać jakie wielkie przynoszą zmiany "



W otchłani myśli #2 Pozory ~ MAGI

Witajcie! W końcu doszło do tego, że dodaję notkę na jakiś konkretny temat. Trudno mi było się zdecydować jaki ten temat wybrać, by was jakoś zaciekawił. Postanowiłam, że napiszę o pozorach. Temat na czasie, że tak powiem.
Połowa z nas (większość) zwraca uwagę na to jak ktoś wygląda, jak się ubiera, jak się zachowuje, co słucha, jak ubiera coś w słowa. Często nasza opinia o takim kimś jest uzależniona od zachowania tej osoby. Najczęściej skreślamy kogoś na starcie. Ale dlaczego? Dlatego, że urodą nie grzeszy, bądź ma jakąś wadę wrodzoną, albo uległ wypadkowi i jeździ na wózku? Nie? To dlaczego? A może z powodu tego jakie ciuchy nosi np. rajstopy z dziurami, albo glany. Ale nie rozumiem co wygląd ma do charakteru człowieka. A może dlatego, że słucha Biebera bądź 1D. To, że ktoś słucha takiej muzyki to nie znaczy, że nie ma gustu czy też jest pusty. Naprawdę nie wiem, dlaczego ludzie to tak widzą. Każdy ma jakieś swoje zainteresowania, każdy przede wszystkim ma prawo być sobą. Najgorsze jest wtedy, gdy otoczenie im na to nie pozwala. Próbuje kogoś stłamsić, sprawić, by został sam. Skąd w ludziach tyle nienawiści? Niestety, nie powiem, wam bo naprawdę nie wiem. Może mieli trudne dzieciństwo i teraz odpłacają się na innych. Może tak być, ale nie musi.
Pamiętajcie, że nie można oceniać ludzi tylko powierzchownie, bo może nas to bardzo zmylić. Może zdarzyć się tak, że ten ktoś nosi glany, wulgarnie się odzywa, nie słucha rodziców może okazać się zamkniętą w sobie osobą, która potrzebuje pomocy, lecz stara się to jakoś zakamuflować swoim zachowaniem.
Czy naprawdę nie możemy zmienić swojego postrzegania świata? Poznajmy kogoś, bez względu na to kim jest. Wyznanie, wygląd, słownictwo itd. nie ma tutaj nic do rzeczy. Każdy człowiek z osobna jest wyjątkowy. Po prostu niektórzy sobie lepiej radzą z problemami, inni gorzej.
Nie kierujmy się pozorami, bo możemy stracić swoją szansą na prawdziwą przyjaźń, bądź nawet miłość.
Naprawdę bardzo mi zależy byście zmienili swój punkt widzenia w tej sprawie. Niektórzy mogą poczuć się urażeni, a większość nie ma wpływu na to jak wygląda. Ktoś jest gruby, bądź chudy? A nie pomyślałeś przez chwilę, że może być na coś chory? To, że ktoś jest rudy to nie znaczy, że jest złośliwy. To, że ktoś trzyma się na uboczu to nie znaczy, że jest samotnikiem, on po prostu nie wie jak rozmawiać z ludźmi.
Mogłabym wymieniać i wymieniać, ale po prostu mam nadzieję, że od dzisiaj wasze nastawienie do pozorów się zmieni, bo często mogą być nieprawdziwie na temat czyjejś osoby.
To wszystko co chciałam wam dzisiaj przekazać. Do następnego aniołki. :)

"Żyjemy w czasach, w których bardziej wierzy się pozorom niż prawdzie uczuć duszy ludzkiej." ~ Mikołaj Gogol

środa, 19 marca 2014

ArtWorld #1: Wprowadzenie

Witam. Chciałbym dzisiaj wprowadzić Was do nowej serii, zajmującej się bardzo szeroko pojętą sztuką. Czy będzie tak naprawdę, to zaraz zobaczymy.


Zgodnie z Wikipedią, sztuka to " dziedzina działalności ludzkiej uprawiana przez artystów". Oczywiście ciężko wyznaczyć jedną konkretną definicję, ale ogólnie każdy chyba mniej więcej orientuje się, o co chodzi. Obawiam się jednak, że słowo "sztuka" jest zbyt wąskie na to, o czym zamierzam tu pisać. Dużo bardziej adekwatnym byłoby chyba słowo "kultura", która " Najczęściej rozumiana jest jako całokształt duchowego i materialnego dorobku społeczeństwa". Jest to zatem definicja bardzo szeroka, bo obejmuje praktycznie WSZYTKO. Ale może nim będę kontynuował, parę słów o mnie, a raczej moich artystycznych zamiłowaniach, tłumaczących co nieco tematykę serii.

Uwielbiam muzykę filmową, o której z pewnością będę tu trochę pisał (ale spokojnie, postaram się o różnorodność). Oczywiście nie jest to jedyny gatunek, bo słucham też rzeczy z całkiem innego bieguna, jak np dance/pop z lat 80, czy specyficznego islandzkiego zespołu Sigur Rós. Ponadto, jak chyba każdy uwielbiam filmy; zauważyłem jednak ostatnio, że zaczynam na nie patrzeć nie jako widz, tylko twórca (mimo, że ciężko o mnie tak powiedzieć, ale o tym za chwilę). Od razu widzę operatora, zastanawiam się nad zastosowanymi trickami, obserwuję montaż i wsłuchuję się w muzykę. Nie oznacza to oczywiście, że kompletnie nie umiem przeżyć filmu emocjonalnie, bo jeśli jest dobrze zrobiony to nie mam z tym żadnych problemów. W filmie też bardzo ważna jest dla mnie historia i głębsze wątki, potrafię film przeżyć i zrozumieć, ale chodzi głównie o to, że bardziej niż inni zwracam uwagę na proces twórczy i mam sporą świadomość w tej materii.
Lubię też czytać, chociaż nie zawsze. Wiem, że brzmi to dziwnie, ale tak właśnie jest. Niestety, ale cechuje mnie ciągła niepewność i słomiany zapał, więc zdarzają się miesiące, że czytam na okrągło, a potem przez parę kolejnych tygodni nie sięgam do niczego. Jeśli już czytam, to najczęściej sci-fi, chociaż bardzo różnie z tym bywa. Zresztą, o literaturze też kiedyś się rozpiszę w osobnym poście.
Ogólnie mam, można powiedzieć, osobowość estetyczną, nastawioną na piękno i szukanie we wszystkim jakiegoś artystycznego sensu. Zawsze pod tym względem obserwuję otaczający mnie świat, budynki, wszelakie dzieła, ale i przedmioty codziennego użytku, pojazdy itd. Cenię sobie we wszystkim perfekcję, piękno, dopracowanie.

Skoro tak się tym interesuję, to zapytacie zapewne, czy sam coś tworzę. Tu się zaczyna mały kłopot... Od zawsze marzyłem o karierze jakiegokolwiek artysty, czasem próbuję coś pisać, rysować, robię zdjęcia. Jednak chyba nie byłbym dobrym twórcą ze względu na skromność i skłonność do krytyki swoich tworów - bo skoro cenię sobie perfekcję to również do niej dążę, a to nieczęsto się udaje. Z kilku przyczyn: po pierwsze - wspomniany wcześniej słomiany zapał; zazwyczaj odechciewa mi się np. pisać książkę po paru pierwszych stronach. Do tego dochodzi moja ogromna wada, czyli lenistwo. Po drugie, co łączy się z pierwszym, brak mi umiejętności. Nie umiem pisać, zdjęcia czasem wychodzą mi niezłe, o ile nie porównam ich z innymi, bo wtedy okazują się mocno przeciętne, a rysuję też raczej kiepsko. Może to też mieć związek z moją niską samooceną i nadmierną skromnością... Jako "po trzecie" mogę dodać wyższość innych dzieł nad moimi. Wielu ludziom faktycznie chce się pracować i mają wrodzone zdolności, więc czemu to ja, a nie setka innych osób miałbym stworzyć dobry film czy dostać jakiś ciekawy projekt architektoniczny?
Mimo to uważam, że mam "duszę artysty", jakim artystą bym nie był.

Chyba rozjaśniło Wam to odrobinę, czego możecie się po mnie spodziewać. Może i ta seria nie będzie stricte o sztuce, a raczej o wszystkim, co nas otacza i ma jakieś znamiona sztuki, wytworu, rzemiosła. Bo musimy sobie uświadomić, że tak rozumiana "sztuka", "kultura" czy jakkolwiek byśmy tego nie nazwali, jest wszędzie. Wszystko musiało przejść przez ręce jakiegoś projektanta, a więc - w dużym uproszczeniu - jest dziełem. Czy to telefon albo monitor, przed którym siedzisz, czy to budynek, w którym się znajdujesz, czy to samolot, który teraz przelatuje gdzieś nad Twoją głową. Oczywiście nie musimy chodzić po świecie jak po wielkiej galerii i zachowywać się jak znawcy sztuki, ale warto sobie uświadomić, ile pracy intelektualnej zostało włożonej we wszystko, co nas otacza.

Mam nadzieję, że nie oskarżycie mnie o wodolejstwo i zanudzanie ;) spokojnie, już niedługo zacznę pisać o konkretach, tak więc cierpliwości. Tymczasem żegnam się z Wami, do następnego razu :)



poniedziałek, 17 marca 2014

Mystery K / Tajemnica K - Rozdział #1 Zaginiona Kate ( Część 2 ) ~ Bizzle

- O mój Boże, Kate wróciła ! Powiedziała Sam, przyglądająca się sms'owi z zaciekawieniem.
- Skąd możesz widzieć czy to ona ? Dlaczego miałaby napisać coś takiego ? Odparła zdenerwowana Danielle
- Tylko ona miała numery do nas wszystkich, przecież wiecie jak lubiła kiedy było głośno w okół niej. Ona zawsze miała swoje tajemnice ...
- Może uciekła z jakimś kolesiem, żeby jej rodzice się nie dowiedzieli o ich związku ?
- Ann ale z Ciebie romantyczka. - Powiedziała rozbawiona Rebecca
- Ehh, tylko tak myślałam, zawsze było ich tak dużo, każdy był nią zainteresowany.
     Teorie na temat sms'a były nieskończone, po pewnym czasie, jednak się skończyły. Ann poszła ze swoją przyjaciółką Brooke na zakupy. Rebecca wróciła do domu, aby pomóc mamie w obiedzie, natomiast Danielle powędrowała z Sam do swojego pokoju. Jason został sam, podążając ulicą ciągnącą się przed domem Danielle, zamierzał udać się do swojego przyjaciela Thoma, który mieszkał parę przecznic dalej. Idąc zamyślił się i nagle poczuł uderzenie, wpadła na niego biegnąca blondynka, ze słuchawkami w uszach. Miała szare oczy, które mieniły się w wielu barwach, chłopak nie mógł się jej napatrzeć. Po chwili usłyszał:
- Przepraszam, zamyśliłam się.. Jestem tu nowa, przyjechałam wczoraj i trochę się zgubiłam. Nazywam się Alex - Powiedziała uśmiechnięta dziewczyna podając rękę Jasonowi.
- Miło mi, jestem Jason, a gdzie się tak śpieszysz ?
- Tak szczerze to już nigdzie. Odpowiedziała z zakłopotaniem.
- To może chcesz się przejść ?
- Jeżeli nie masz nic lepszego do roboty, to bardzo chętnie.
Jason spacerował z tajemniczą dziewczyną, rozmawiając i poznając ją przez parę godzin. Czas szybko zleciał, w trakcie odpowadzania jej do domu zapytał z zakłopotaniem:
- To tutaj mieszkasz ! ?
- Tak.. coś się stało ?
- Nie, tylko jeszcze rok temu mieszkała tu moja przyjaciółka.
- O, do prawdy ? Gdzie teraz mieszka ?
- Zaginęła, jej rodzina wyprowadziła się niedługo po tym, dziś mija rok..
- Rozumiem to musi być dla Ciebie ciężkie.
- Nie tylko dla mnie, była jakby szefową naszej paczki.
- Paczki ?
- Kate nas połączyła, kiedyś byliśmy nic nie znaczacymi ludźmi, nie znającymi się. A teraz ja Danielle, Sam, Rebecca i Ann jesteśmy nierozłączni.
- Ahh, ładne są ?
- Dziewczyny ?
- No tak, ta wasza paczka i tak dalej.
- Są śliczne, ale to tylko przyjaciółki.
- Okej, ja już muszę lecieć, dziękuje że mnie odprowadziłeś pa. Powiedziała Alex przytuląjąc Jasona.
Chłopak, odchodząc w stronę domu, położenego zresztą niedaleko, rozmyślał o Kate i jej zaginięciu. Nagle usłyszał dzwięk sms'a:
- Ładna, nieprawdaż ? nie pozwolę bezkarnie zajmować jej tego domu, skrywa on za dużo tajemic. Czyżby pojawiła się kolejna suka do unicestwienia ? ~ K
     Po chwili Jason rozesłał sms'y do przyjaciółek i podążał do wskazanego przez siebie miejsca.

- Co się stało Jason ? Zdajesz sobie sprawę jakie były przeceny ! ? Powiedziała z oburzeniem Ann
- K do mnie napisała.
- Jak to ? Co napisała ? Spytała Rebecca.
Chłopak przeczytał tekst wiadomości, po czym wytłumaczył, że spotkał Alex zupełnie przypadkowo, dziewczyny jednak uważały że skoro K o tym wie to nie mógł być przyadek.
Tym razem zaczęli na poważnie brać wiadomości od tego czegoś. Nie wiedzieli czy była to Kate, czy może ktoś robiący sobie z nich żarty. To zaczęło się robić dla nich trochę przerażające. Wszyscy rozeszli się do swoich domów, ponieważ była już noc. Księżyc świecił wyjątkowo jasno, cała paczka leżała w łóżkach. Nagle Jason znów usłyszał dzięk sms'a, tym razem nie był on jednak od K, lecz od Alex:
- Pomocy, ktoś wrzucił przez okno kamień z liścikiem. Pisało w nim żebym zerwała z tobą kontakt i żebym szybko opuściła ten dom, albo ktoś ucierpi, jest podpisany przez O co w tym chodzi ? Kim jest K ! ?
- Kim jest K ?! Krzykną zdenerwowany Jason czytając końcówkę wiadomości. Postanowił pójść do Alex i zobaczyć co się stało. Zadzwonił do przyjaciółek by poszły z nim, bo bał się także o nie.
Kiedy byli już na miejscu, zobaczyli przerażający liścik, wyglądający jakby był napisany krwią, wybite okno i przerażoną dziewczynę. Jej rodzice zadzwonili na policję, która niestety nikogo nie znalezła.
Po tym wszystkim cała 5-tka usłyszła dzwięk sms'ów:
- Nawet teraz nie potrafią mnie znaleźć, ahh ta policja. Mam nadzieje że się wystraszyliście, ale to dopiero początek, radzę wam ze mną nie zadzierać. W innym przypadku źle się to dla was skończy suki ~ K


niedziela, 16 marca 2014

Splątana myślami #1 Poznamy się?

Witajcie!
 Jestem Sandra i mam 14 lat. Chodzę do Gimnazjum nr 1 w Zamościu (I klasa).
 Jestem tu nowa, więc nie zdziwcie się, jak nie będę umiała na początku (albo wcale) tak świetnie pisać.
 Musiałam Was ostrzec :D Jeśli dacie mi szansę, to na pewno ją dobrze wykorzystam.
 To może na początek trochę o mnie?
 Jestem bardzo nieśmiała, ale staram się to pokonywać w sobie i mam nadzieję (tak, wiem nadzieja matką głupich), ze widać jakieś poprawy. 
Ogólnie nie mam zbyt dużej pewności siebie, ale również staram się to zwalczać, chociaż nie jestem pewna czy tak do końca mi to się udaje. 
Mimo mojej nieśmiałości lubię zawierać nowe znajomości (a tu mi się tak fajnie zrymowało :D) 
Mam tak (oczywiście jak większość osób), ze zbyt ufam ludziom, czego pózniej strasznie żałuję. 
Łatwo można mnie zranić ;/
Czasem bywam pamiętliwa i rozpamiętuję dobre i złe chwile. 
Pewnie się zastanawiacie co będę robiła na tym blogu. Otóż będę tu publikować swoje przemyślenia, jak i historyjki, które mam nadzieję przypadną Wam do gustu. 
Myślę, że nie będziecie się nudzić czytając moje posty. 
To by było chyba na tyle. Już nie będę Was zanudzać moją osobą ;)
No to do kolejnego postu ;)

 



 

czwartek, 13 marca 2014

Mystery K / Tajemnica K - Rozdział #1 Zaginona Kate ( Część 1 ) ~ Bizzle


Samochód państwa Stones właśnie zatrzymał się przed domem. Rebecca wysiadła, wyjmując z niego swoją ciężką walizkę, wzięła do ręki telefon i napisała do swoich przyjaciół.
- Nareszcie w domu ;)
Popoudniowy wiatr z poudnia Cambridge rozwiewał jej ciemno brązowe włosy, a jej zielone oczy błyszczały w świetle słońca. Po dwóch miesiącach poza domem wreszcie wróciła, wraz z rodzicami i swoją siostrą, była tym bardzo podekscytowana, ponieważ ciężko zniosła rozstanie ze swoją paczką.
Po paru minutach w jej drzwiach pojawił się Jason, który mieszkał dwa domy dalej, podbiegł i szybko wziął dziewczynę w swoje ramiona.
- Stęskniłem się, bardzo. Powiedział całując ją w czoło.
Jason to wysoki, bardzo przystojny chłopak, o ciemno niebieskich oczach i jasno brązowych włosach, jest czuły i wrażliwy. To typ intelektualisty i nieuleczalnego romantyka, ale nie jest mu łatwo z tego powodu. Jest pośmieliskiem w szkole, nikt go nie docenia, nie wiadomo dlaczego, ale w tej szkole każdego się szufladkuje więc to dla niego nic dziwnego.
Po chwili rozmowy dołączyły do nich Ann, Danielle i Sam. Następnie przyjechała Kate. Wszyscy byli bardzo podekscytowani, rozmawiali i śmiali się. Wieczorem wybrali się do swojej szopy w lasku, na granicy miasta, która była mniej więcej 2 kilometry od ich miejsc zamieszkania. Urządzili sobie ognisko, siedli na kłodach i kazali Rebecce opowiadać jak było za granicą. Ann wpatrzona w dziewczynę słuchała jej użekającej historii o Hawajach, gdy ognisko rozświetlało rude włosy Sam, które ciągle zmieniały odcień, natomiast Danielle wpatrywała swoje piwne oczy w uśmiech Jason'a, który jej zdaniem ma napawdę śliczny. Opowieści Beccy brzmiały bardzo interesująco, ale wzrok Kate przykuło jednak coś innego, patrzyła się na drzewa, nie wiadomo czemu w ogóle nie słuchała swojej przyjaciółki. Po paru godzinach wszyscy już spali w szopie. Nagle Jason się przebudził i rozglądając się po pomieszczeniu zobaczył, ze Kate i Danielle gdzieś zniknęły. Od razu zbudził resztę dziewczyn, po chwili do szopy wbiegła przerażona Danielle mówiąc:
- Kate zniknęła. Szukałam wszędzie i nigdzie jej nie ma, zbudziłam się i zobaczyłam że jej nie ma, więc wyszłam z szopy, bo myślałam że jest na zewnątrz. Przeszukałam każdy kąt, nigdzie jej nie ma.
Wszyscy stanęli jak wryci. Co mięli robić ? Zadzonili na policje, pojechali na komendę, złożyli zenania i wrócili do domu. Po Kate nie było śladu, tak jakby nagle się rozpłynęła.

Rok później.

- "Rocznica zaginięcia Kate Benson. Pamiętamy" Matko nawet w gazetach muszą nam przypominać. Ze zniesmaczeniem odparła Ann.
- Nie wierzę, ze policja nadal nie robi żadnych postępów w tej sprawie, gdzieś musi być, przecież nie rozpłynęła się w powietrzu. Powiedział obok siedzący Jason.
W ich życiu nic nie było już takie same od tamtej nocy. Kate była kimś w okół kpgo kręcił się cały świat, wiedziała wszystko, była najładniejsza, najmądrzejsza. Królowała w szkole, tylko dzięki niej ze zwykłych osób cała paczka stała się "kimś" Oni zostali tylko świadkami jej zaginięcia i ostatnimi osobami, które ją widziały...
Nikt nie myślałby, że po roku niewiedzy wszystko mogło by się nagle wyjaśnić, ale po Kate nie można się było niczego spodziewać.
Cała piątka siedziała spokojnie, na ganku przed domem Danielle, gdy nagle usłyszeli sms'y, po jednym do każdego w tym samym czasie. O dziwo każdy otrzymał tą samą wiadomość od zablokowanego numeru.
Szybko przeczytali ją jednogłośnie:
- Miło, że tyle chałasu jest teraz w okół mnie. Jestem tu i nigdzie się nie wybieram wścipskie suki ~ K
_____________________________________________

To jak się już domyślacie nowa seria w moim wykonaniu, mam nadzieje że ta książka przypadnie wam do gustu. Jest inspirowana książką i serialem " Pretty Little Liars " Sądzę że będzie pojawiać się tu dość często :) Rozdziały będę dzielił tak jak ten na 2 lub 3 części zaleznie od długości. To tyle ode mnie, do następnego posta, mam nadzieje że początek się podobał i do następnego. Cześć ! :) ~ K ^^

Ten rysunek przedstawia bohaterów w moim wykonaniu ( Nie ma tu tylko Kate a dlaczego dowiecie się gdy udostępnie cały ten rysunek, ale to dopiero po pewnym czasie :D Bo zwiera dużo informacji ) A no tak: Po prawej Rebecca, w środku Jason, po jego lewej Ann, na górze z lewej strony Sam, a z prawej Danielle :) Tak ich sobie wyobraziłem, wiem że nie mam talentu ale cóż trzeba przeżyć :P

Mike: introduction

Witam Was bardzo serdecznie :)
To na początek może coś, z czym od razu mi się ta sytuacja powitalna skojarzyła :D

Przejdźmy do rzeczy. Jestem Michał i mam dla Was pisać tu raz za czas. Na początek po krótce się przedstawię - otóż mam 16 lat, chodzę do jednego z bielskich liceów. Uważam się za człowieka bardzo dziwnego, a to z wielu powodów, które z czasem rozwinę w kolejnych postach.
I tym samym przechodzimy do mojej perwszej "rubryki", a będzie się ona nazywała "MyWorld" (proszę się nie skarżyć na nieoryginalne nazwy, byłem ponaglany i musiałem wymyślić coś na prędce ;D).


Jak nietrudno się domyślić, będą to wszelakie moje przemyślenia, opinie, komentarze na przeróżne tematy, coś o moich dziwactwach i rzeczach bardziej ogólnych oraz moja filozofia życia, że się tak wyrażę. Zawsze sporo myślałem, nawet od pewnego czasu piszę pamiętnik, a teraz postaram się to wszystko jakoś uporządkować i ubrać w sensowne słowa. Od razu jednak ostrzegam - miejcie wyrozumiałość, bo często niektórych myśli po prostu nie da się wyrazić, więc mogę robić to dość niezgrabnie.
Drugim moim działem będzie "ArtWorld", opisujacy szeroki świat sztuki i kultury. Będą tu na przykład recenzje, opinie, mini-poradniki, informacje o różnych ciekawych artystach czy konkretnych dziełach. Znajdzie się tu miejsce dla filmu, muzyki, fotografii, literatury i nie tylko. Mam nadzieję, że jakoś podołam temu ciężkiemu i niezwykle obszernemu działowi, trzymajcie za mnie kciuki ;)



To może tyle o sobie, do następnego razu ;)

wtorek, 11 marca 2014

W otchłani myśli #1 Na początek coś o mnie. ~ MAGI


Witajcie! Tak wyszło, że idę jako pierwszy ogień, by Wam się przedstawić. Szczerze mówiąc to dobrze przynajmniej szybciej będę mogła zacząć swoją działalność na tym blogu. No to może zacznę od początku. Mam na imię Monika. (tak, tak, dziewczyna ratownika, bo kto tego nie zna?) Można powiedzieć, że mam 17 lat. Chodzę do liceum na profil Psychologiczno-społeczny. Co mnie skłoniło na taki profil? Może to, że lubię pomagać ludziom w ich problemach, albo po prostu to, że chciałam więcej dowiedzieć się o ludziach. Między innymi o ich zachowaniach itd. Teraz napiszę konkretniej o mojej osobie. Mianowicie...
Jestem osobą skrytą, czułą, nieśmiałą, spokojną. Zbyt szybko zaczynam ufać ludziom. Kiedy jestem wśród znajomych to odkrywam moją drugą "twarz" . Wtedy jestem szalona, nie boję się że coś palnę, mówię to wszystko co mam na myśli. Kryję w sobie jeszcze wiele tajemnic, których sama nie poznałam. Lubię zawierać nowe znajomości, lecz czasami moja nieśmiałość mi na to nie pozwala. Jednak próbuję jakoś ją zwalczyć. Mam wiele wad. Jestem strasznie upartą osobą. Jeżeli coś postanowię, to trudno mnie odciągnąć od tego pomysłu.Kiedy trzeba to jestem chamska. Też mam język w buzi i potrafię "odszczekać". Potrafię być milutka jak czegoś chce, a czasami potrafię być bardzo nerwowa, jeżeli coś mi nie wychodzi i lepiej wtedy ze mną nie zaczynać. Tak dokładnie to jeszcze mnie nikt nie poznał, ba... ja sama nawet się nie poznałam. Jestem osobą także impulsywną czasami mogę coś palnąć, mimo tego, że nie chciałam tego powiedzieć. Najpierw robię, potem myślę. Potrafię wybaczyć człowiekowi, który mnie zranił, tylko dlatego, że mi go brakuje. Wiele sytuacji zapamiętuje, nawet jeżeli nie chce ich pamiętać. Dosyć często myślę o tym, że chciałabym cofnąć czas i powrócić do pewnych momentów w moim życiu. Mogłabym naprawić wiele swoich błędów. Jestem człowiekiem. Popełniłam wiele błędów, podjęłam wiele złych decyzji w swoim życiu, których do dziś żałuje. Z każdym dniem staram się być lepszym człowiekiem. Dlatego wolę żyć w zgodzie z innymi ludźmi, niż prowadzić z nimi wojnę, która i tak do niczego nie prowadzi. Mam swoje zdanie. Nie boję się mówić, o tym co myślę. Nawet jeżeli komuś to nie pasuje.
No to może pójdźmy dalej. Pewnie zastanawiacie o czym będę pisać na tym blogu? No to Was oświecę. Mam zamiar pisać na różne tematy, naprawdę przeróżne, związane z psychiką człowieka, bo to mnie najbardziej interesuje. Będę pokazywać Wam jak coś widzę ze swojego punktu widzenia. Wiadomo, że nie każdy musi się z tym zgadzać. W końcu ilu ludzi, tyle punktów widzenia, ale mam nadzieję, że spodoba się wam to co będę pisać. 
Mam także nadzieję, że nie zanudziłam was moim opisem, ale te rzeczy wydały mi się najistotniejsze. Trzeba być szczerym, więc napisałam prawdę o sobie. To co musicie wiedzieć, to wiecie. :)
Uważam, że się na pewno dogadamy. No to cześć i czołem i do następnego postu! :)
Ps. Ten gif mnie ujął. *.*

Informacyjnie #1 Wszystko Inaczej :D !

Witajcie moi drodzy, za pewne się za mną nie stęskniliście ale przynoszę do was nową najświeższą informacje :) Jak już mogliście zauważyć szata graficzna strony zastała prawie całkowicie zmieniona, co wiąże się z więszkszymi jakże ważnymi zmianami. Otóż odtąd na blogu będę pisały cztery osoby: Ja (Bizzle) Monika (MAGI) Milena (Miley) oraz Michał (Mike) Zacznie się tu wreszcie coś dziać ! ^^ Każdo z nas będzie prowadzić swoje dwie " serie " Wszycy będą mieli poszczególne przemyślenia, oraz jedną serię tematyczną. Ja poprowadzę " Pomiędzy wierszami " jako zastępstwo za niedzielę z wierszem.  Monika zajmię się serią " Psychology World " Milena będzie pisać swoje opowiadania, natomiast Michał weźmie się za serię " ArtWorld " A Sandra wymyśliła serię historyjek, oczywiście jej autorstwa :D Każdy będzie robił coś innego, coś odmiennego, wszyscy będziemy dodawali conajmniej jednen post w tygodniu, ewntualnie z jakimś krótkoterminowym opóźnieniem. Mam nadzieję, ze teraz blog będzie ciągle w ruchu, i że każdy znajdzie tu coś dla siebie, oczywiście nie zanudzając się przy tym na śmierć Of course xD  To by było na tyle, chciałbym jeszcze dodać, że moje stare posty zostaną i będzie można je sobie jeszcze spokojnie przeczytać. Natomiast moje przemyślenia będą po prostu kontynuacją moich poprzednich postów z tytułami i numerkami, czyli nie będę pisał znowu o tym samym, tylko zagłębię się w nowe, może ciekawsze tematy :) To już wszystko tym razem żegnamy się wszyscy  i życzymy miłego poranka/dnia/popoudnia/wieczoru/nocy czy czego tam jeszcze :P I zapraszamy do zaglądania tu i czytania. Papa :*

" Zmiany nie zawsze oznaczają coś złego, czasem są początkiem czegoś wspaniałego " ~ Bizzle