Sprawy zaczęły wymykać się im spod kontroli, chociaż na początku myśleli że ktoś robi sobie z nich jaja, teraz wydawało im się to bardziej niebezpieczne. Policja patrolowała najbliższe ulice przez parę dni, na jakiś czas sms'y od K ucichły. Rodzina Alex była jednak wciąż poddenerwowana, bojąc się o swoją córkę. Nie zamierzali jednak opuszczać nowego domu, z powodu jakiegoś głupiego wybryku.
Tydzień później
- Hej mamo, co dziś na śniadanie? - Zapytała zaspanym głosem Ann
- Muszę dzisiaj wcześniej wyjść do pracy, musisz sobie sama zrobić śniadanie, ale nie martw się zaraz przyjdzie Rebecca.
- A no tak umówiłam się z nią dzisiaj, zapomniałam. A ty skąd o tym wiesz?
- Zadzwoniła, na domowy bo nie odbierałaś komórki.
- Aha, no dobra to pa mamo.
- Pa, trzymaj się, będę o 18.
- Okey.
- Hey, Rebecca tak ? - Zapytała Alex, która właśnie siedziała na ławce przed swoim domem.
- Tak, cześć. Coś się stało?
- Nie, tylko chciałam zapytać em. Wiesz może czy Jason ma kogoś na oku?
- Nie raczej nie, od zaginięcia Kate...
- Byli ze sobą?
- Nie, ale blisko siebie, czasem czuje że jemu mówiła i przebywała więcej czasu niż z nami.
- Aha, rozumiem.
- No, ja muszę już lecieć umówiłam się z Ann, pogadamy później.
- To na razie.
W tym czasie Sam wracała taksówką z centrum, w którym była na zakupach, nagle na skrzyżowaniu jej uwagę przykuła jakaś dziewczyna.
- Danielle? - Krzyknęła.
Dziewczyna obróciła się gwałtownie, to była ona.
- Proszę się zatrzymać. - Powiedziała do taksówkarza, po czym otworzyła drzwi samochodu i zaprosiła Danielle do środka.
- Już możemy jechać.
- Co tu robisz ? - Odwracając wzrok na szybę auta zapytała Sam.
- Byłam na korcie z Jessicą. - Z szerokim uśmiechem na twarzy odparła Danielle.
- Od kiedy twoja siostra gra w tenisa? - Zapytała żartem.
- Właśnie o to chodzi, że nie gra, nawet nie potrafi to Arthur ją zaprosił na kort.
- A ten jej nowy chłopak ? Kim on jest lekarzem? - Zapytała z zaciekawieniem.
- Nie to Jake, ten jest prawnikiem.
- Właśnie czemu ona rozstała się z Jakiem on był taki przystojny! - Odrzekła wręcz z wyrzutem i niezrozumieniem.
- My.. zaczęła nieśmiało Danielle
- Co wy?
- On mnie pocałował. - Odparła szybko z nadzieją, że dziewczyna jej nie zrozumie.
- Jak to?
- A ja odwzajemniłam mu pocałunkiem, bo wiesz... on od zawsze mi się podobał.
- Ahh Danielle. - Zaśmiała się, mocno ją przytulając.
Po domu Sumer'ów rozległo się pukanie do drzwi.
- Wejdź. - Powiedziała Ann
Rebecca podeszła do kuchennego blatu i położyła na nim torebkę pytając:
- To co robimy?
- Jajecznicę. - Odrzekła dziewczyna.
- Hah ale nie o to mi chodzi.. nie jadłaś śniadania?
- A wyglądam na głodną?
- W sumie to tak.
- To nie jadłam.
Dziewczyny zrobiły jajecznicę, stłukły przy tym jedno jajko. Następnie obie ją zjadły i wyszły z domu. Widok był równie zaskakujący co wiadomość od K.
- Ona wróciła!? - Rebecca stanęła jak wryta.
- Czzy too? - Wyjąkała Ann.
Po czym jednogłośnie powiedziały:
- Amy!
- Cześć dziewczyny, co u Kate? - Zapytała ironicznie, po czym odeszła.
Po godzinie cała 5-tka spotkała się w szopie, po czym zaczęli rozmawiać.
- To co się stało dziewczyny? - Zapytał Jason.
- Amy wróciła! - Powiedziała Rebecca.
- Jak to! Nic jej nie jest? Już jest zdrowa? - Odrzekła przerażona Sam.
- Widziałam tylko, ze ma nogę w gipsie, szła z laską. - Wtrąciła Ann.
- Zapytała jeszcze " co tam u Kate " - Dodała Rebecca
- Ale przecież... Nikt nie wie co się stało tamtej nocy ! - Odparł Jason.
- Oprócz nas. Powiedziała zdenerwowana Danielle. - Po czym dodała:
- Pamiętacie?
Wszyscy cofnęli się pamięcią do nocy w, której wszystko się wydarzyło.
6-tka przyjaciół siedziała w pokoju Danielle, rozmawiając i śmiejąc się. Ann kręciła sobie włosy, Rebecca malowała paznokcie. Kate leżała na nogach Jasona czytając magazyn modowy, a on sam rozmawiał z Danielle o wypracowaniu na Angielski, które Sam właśnie starała się dokończyć. Każdy był zajęty, ale wszystkich zerwał nagły huk za oknem. Ann otworzyła okno, koło którego stała i wtedy zobaczyli leżącego na ziemi chłopaka, z rozbitym aparatem u boku. To był Ben, mieszkał w domu obok Danielle, szybko podbiegła do niego Amy, jego siostra. I zaczęli uciekać w stronę bramy wjazdowej. Kate krzyknęła:
- Robili nam zdjęcia! Musimy odzyskać aparat! Ben jest jakimś cholernym pedofilem... Szybko!
Wtedy wszyscy zaczęli ich ścigać.
- Stójcie tchórze! - Wywrzeszczała Kate.
Jason Biegł za Benem, reszta dziewczyn została z tyłu. Nagle Kate zauważyła, ze to Amy ma aparat, pobiegła za nią. Gdy ją dogoniła zaczęły się szarpać, było ciemno, po chwili zza rogu, zajechał szybko samochód, Kate popchnęła Amy na ulicę, po czym Auto ją potrąciło. Kierowca uciekł, dziewczyna leżała zakrwawiona na ulicy. Ann zadzwoniła na pogotowie i wszyscy uciekli z miejsca zdarzenia. Po paru dniach kiedy się ocknęła nic nie pamiętała, tylko to, że szarpała się z Kate i zobaczyła wielkie światło zmierzające w jej kierunku. Nie wiedziała, ze to Kate była winna wypadkowi, po jakimś czasie okazało się że ma uszkodzony kręgosłup i trafiła na wózek inwalidzki. Dodatkowo miała połamane dwa żebra, prawą rękę, skręconą kostkę, oraz wiele ubić. Policja zaczęła szukać sprawcy wypadku, a kierowca się nie odnalazł.
- Ale jak to możliwe!? Przypomniała sobie? W ogóle jak to się stało, że ona już nie jest na wózku? - Odparł wzburzony Jason.
- A jeśli ona nas oskarży? Będzie chciała się na nas zemścić! - Z przerażeniem powiedziała Sam.
- Nie ma na nas żadnego haka, to Kate wepchnęła ją pod samochód. Nie może nam nic zarzucić. - Spoglądając na przestraszoną Sam dodała Danielle.
Po pewnym czasie zdali sobie sprawę, że zrobiło się stosunkowo późno, opuścili szopę i odjechali do domów. Rodzice Danielle byli za miastem, więc poszła nocować do Ann. Natomiast Sam trafiła do domu Rebeccy, z którą uczyła się do testu z Biologii, co było dla niej zaskakujące bo był to dopiero drugi tydzień szkoły. Jason umówił się Alex na kolację w pobliskiej knajpie, żeby porozmawiać i lepiej się poznać.
Wszyscy miło i przede wszystkim spokojnie spędzili wieczór i noc. Nastał dzień kolejny, cała piątka stała już w szkolnym korytarzu, rozmawiając i wyjmując rzeczy ze swoich szafek. Po chwili za ich plecami przeszła dobrze znana im postać, po czym zaczęli wzburzoną konwersację:
- Kiedy ona wróciła do szkoły? - Donośnym tonem odparła Rebecca
- Amy chyba naprawdę jest już zdrowa, tylko jak to się stało? - Wtrąciła Sam.
- To prawie nie możliwe, żeby po czymś takim być w tak dobrym stanie, że ona ma jeszcze siłę się uśmiechać! - Pół tonem krzyknęła Danielle.
Cała sytuacja wydała im się dziwna, chcieli dowiedzieć się czegoś więcej. Po szkole wybrali się do parku, żeby to przemyśleć. W tym czasie u Alex trwała budowa altany i równano pod nią teren. Wtedy wszyscy usłyszeli okropny dźwięk sms'a.
- Nie kopcie za głęboko, bo się wkopiecie. Miłego dnia suki ~ K
Starali się zrozumieć treść wiadomości, przez para naście minut, niestety rozmyślanie przerwał dźwięk kolejnego sms'a tym razem tylko do Jasona.
- Przyjdzie szybko do mojego domu, to ważne! - Alex
Kiedy byli już na miejscu, ujrzeli radiowóz i karetkę. Szybko podbiegli do dziewczyny i zapytali się co się stało?
- Znaleźli ciało. - Odpowiedziała.
- Czyje ciało? - Spytała zdenerwowana Ann
- Kate Benson. Tak mi przykro. - Odparła.
Byli załamani, dziewczyny się rozpłakały. To była Kate, została zakopana w swoim ogrodzie, karetka zawiozła ciało do kostnicy. Teraz byli już pewni, że to nie ona wysyła sms'y ale to i tak nie zostawiało im żadnej odpowiedzi. Byli przerażeni, ponieważ doszło do morderstwa, to nie było już zwykłe zaginięcie ale zbrodnia. Tej nocy wszyscy postanowili spać u Danielle, żeby się nie rozdzielać.
Rankiem we wszystkich gazetach widniały nagłówki:
" Kate Benson - zaginiona dziewczyna znaleziona martwa " " Zamordowana Kate Benson " i wiele innych. Ta cała sytuacja bardzo wszystkich przytłaczała. Zdawali sobie również sprawę z tego że morderca jest na wolności i może to być każdy. W szkole się nie rozdzielali, rodzina Alex była bardzo roztrzęsiona, w końcu od przeprowadzki spotykały ją same złe rzeczy. A teraz jeszcze ciało zaginionej dziewczyny w ogrodzie. Przyjaciele nie dopuszczali do siebie myśli, ze to naprawdę mogłaby być Kate, sądzili nawet, że może to być ktoś inny a ona nadal żyje. Wyniki autopsji miały przyjść dopiero następnego dnia, w tym czasie wszystko mogło się wydarzyć.
Po szkole udali się do Ann i siedzieli na podwórku, dołączyła do nich Alex ponieważ nie chciała siedzieć w tamtym domu, Jason zaproponował ,że może ją przenocować przez parę dni aż sprawa ucichnie. Mięli nadzieje, że po tym wszystkim K się już nie odezwie. Jednak byli w błędzie po paru minutach ciszy, usłyszeli dźwięk sms'ów. Przeczytali wiadomość razem:
- Spokojnie nie zniknę tak szybko jak myślicie, nie martwicie się o mnie jestem w cudownym stanie. Na waszym miejscu trzeba byłoby się martwić o was samych, ta sytuacja może źle się na was odbić, szczególnie kiedy będziecie wpychać nosy w nie swoje sprawy głupie suki ~ K